PO DZIESIĄTE – Trójkąt kulturalny cz. III

Dambula – kolejne miejsce na mapie naszej podróży. To zespół buddyjskich świątyń z wieloma wizerunkami i posągami buddy oraz licznymi malowidłami ściennymi. Wybudowana została w I w. p.n.e. i przez kolejnych władców była wciąż rozbudowywana. Obecnie, wpisana na listę UNESCO Rangiri, czyli tzw. Złota Świątynia, składa się z 5 części (jaskiń), w których jest w sumie ponad 150 statuetek buddy. Na kompleks składa się jeszcze Muzeum Buddyjske (mało ciekawe z kolejnymi figurami buddy) wraz z ogromną statuą buddy (tak dla odmiany;)
Udając się do świątyni po prawej stronie czekają na nas budki z biletami. Przed nami ukazują się też ogromne schody prowadzące do muzeum, po prawej stronie figurki mnichów podążających do buddy, a po lewej znajduje się właściwe wejście do świątyni. Tutaj przed nami kolejne wejście po schodach. Mijamy kobiety chcące sprzedać kwiaty, mężczyzn wciskających nam liczne pamiątki oraz małpy wylegujące się na kamieniach. W końcu ukazują nam się strażnicy, którzy sprawdzają bilety oraz Złota Świątynia. Chodzimy, zwiedzamy, jednak nie robi to na nas wielkiego wrażenia. Czujemy, że znów to samo – figurki buddy. Dla nas wszystkie takie same, choć podobno są różne.
Dambula, to miasto pomiędzy Habarana a Kandy. Poza wspomnianą świątynią nie ma niczego do zaoferowania, więc łapiemy kolejny autobus i jedziemy do Kandy.

Informacje praktyczne:
– autobus z Habarana do Dambuli to koszt 45 Rs/os.;
– tuk-tuk z przystanku w Dambuli do świątyni – 200 Rs;
– bilet do świątyni – ok. 2000 Rs/os., ale tutaj mogę się mylić!
– do świątyni trzeba mieć zakryte kolana i bose stopy;
– opłata za przechowywanie bagażu 100 Rs (plecaki zostawiliśmy w muzeum);
– tuk- tuk ze świątyni na przystanek – 150 Rs;
– autobus z Dambuli do Kandy 190 Rs (klimatyzowany mały busik; policzyli nam 3 bilety, bo stwierdzili, że nasze plecaki są za duże).

20130614-212549.jpg

20130614-212616.jpg

20130614-212700.jpg

20130614-212640.jpg

20130614-212833.jpg

20130614-212849.jpg

20130614-212906.jpg

Reklamy

PO ÓSME – Trójkąt kulturalny cz. I

Trójkąt kulturalny to obszar Sri Lanki, na którym znajduje się najwięcej zabytków tego kraju wpisanych na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i Przyrodniczego UNESCO. Trzy główne miejsca, które połączone dają trójkąt, to Anuradhapura, Polonnaruwa oraz Kandy. Pomiędzy nimi są jeszcze Sigirija, a także Dambula. Dziś będzie o Polonnaruwa.
Z Trincomalee dostaliśmy się do tego miejsca lokalnymi środkami transportu. Mnóstwo jest tu naganiaczy autobusowych, więc znalezienie odpowiedniego autobusu nie było problemem. Wystarczy powiedzieć gdzie się chce jechać (oczywiście mówiąc kilku osobom, bo każdy mówi czasami coś innego), a wskazany zostanie właściwy autobus. Praktycznie nie ma tu czegoś takiego jak rozkład jazdy, bowiem autobusy odjeżdżają co kilka lub kilkanaście minut.
Polonnaruwa to miasto, w którym zobaczyć można ruiny pałacu królewskiego, baseny królewskie, spisane w kamieniu osiągnięcia jednego z władców oraz świątynie z posągami buddy sprzed dwóch ostatnich stuleci. To miasto dla miłośników historii, aczkolwiek nas zachwycił kunszt rzeźbiarzy w kamieniu.

Informacje praktyczne:
– z Trincomalee wsiedliśmy do autobusu jadącego do Colombo. Wysiedliśmy w Habarana i następnie wybraliśmy autobus do Polonnaruwa (kierunek Batticaola). Do Habarana autobus jechał 2h (koszt 160Rs), następnie do Polonnaruwa 1h (koszt 128Rs);
– spaliśmy w Manel Guest House – przyjemny za 2000 Rs, ale bez AC i ciepłej wody, za to z internetem w pokoju i mnóstwem komarów 🙂 Są dostępne jeszcze inne pokoje z AC i ciepłą wodą, ale wzięliśmy najtańszą opcję. Duży plus za bliskość centrum, dobrą restaurację i dowiezienie na przystanek w ramach „hotel service”;
– bilet wstępu do Muzeum Archeologicznego i pozostałych zabytków to koszt 25$ od osoby. Z racji, że zabytki są dość daleko od siebie trzeba wynająć tuk-tuka. W guest hous’ie trafiliśmy na Pana, który za 5500 Rs obwiózł nas po wszystkich zabytkach. Minus taki, że zrobił to bez biletów, więc nie byliśmy w muzeum, ale z drugiej strony to prawie 50$, czyli tyle, ile zapłacilibyśmy za same bilety, a musielibyśmy jeszcze wynająć jeszcze tuk-tuka. Czas zwiedzania – ok. 3h;
– można wziąć ze sobą skarpetki, bo zabytki trzeba zwiedzać na boso;
– uwaga na małpy! Jest ich tam mnóstwo, a podobno zabierają rzeczy, które trzyma się w dłoniach.

20130609-220857.jpg

20130609-220943.jpg

20130609-220923.jpg

20130609-221006.jpg

20130609-220913.jpg

20130609-221044.jpg

20130609-221124.jpg

20130609-221143.jpg

20130609-221243.jpg

20130609-221316.jpg

20130609-221346.jpg

20130609-221403.jpg