PO CZTERDZIESTE DRUGIE – rzymskie wakacje

Do Rzymu zbierałam się dość długo, żeby pojechać, zwiedzić i później o nim opowiadać. Poza tym, obiecałam kiedyś Mamie, że pojedziemy tam razem, więc słowa dotrzymałam! 🙂 Zabrałyśmy ze sobą jeszcze jedną osobę – moją Teściową. Tak więc w pewne marcowe, piątkowe przedpołudnie wyruszyłyśmy ku stolicy Włoch. Rzym przywitał nas za to  kilkunastoma stopniami ciepła, więc następne dni były wypełnione wyłącznie zwiedzaniem i długimi spacerami.

Te 5 dni w stolicy, a właściwie 3 przeznaczone na zobaczenie tego co najważniejsze to zdecydowanie za krótko, by odpocząć, spojrzeć na miasto trochę z drugiej strony, którą najbardziej lubię i która najbardziej fascynuje. O jakiej stronie mówię? Jasne, że tej mniej turystycznej. Jednak 3 dni były wystarczające, by wypić dobrą, włoską kawę, by zjeść prawdziwą włoską pizze i rewelacyjne suppli, a przede wszystkim zobaczyć perełki wymienione w przewodniku i ukłonić się przed grobem naszego Błogosławionego Ojca Świętego. Ale o Watykanie nie będę teraz pisała, bo to najmniejsze państwo świata zasługuje na oddzielny wpis. Więc jak? Macie ochotę na zwiedzenie włoskiej stolicy? Chcecie zobaczyć Zamek Św. Anioła, Koloseum, Schody Hiszpańskie, czy Fontannę di Trevi? Tak? To zapraszam!

DSC08896

ZAMEK ŚWIĘTEGO ANIOŁA – położony na prawym brzegu Tybru, do którego prowadzi pięknie udekorowany most; dawniej więzienie, a także siedziba papieży. Połączony korytarzem z Pałacem Apostolskim.

DSC08897

DSC08904

BAZYLIKA ŚWIĘTEGO PAWŁA ZA MURAMI – do czasu wybudowania Bazyliki Św. Piotra, największa Bazylika w Rzymie. Na murach znaleźć możemy medaliony z wizerunkami papieży.

DSC09272

DSC09261

DSC09258

DSC09247

DSC09246

DSC09238

DSC09236

DSC09242

BAZYLIKA ŚWIĘTEGO JANA NA LATERANIE – katedra papieży-biskupów, gdzie Papież zobowiązany jest odprawiać tu Msze Św. z okazji świąt. Obok Kościoła usytuowane jest Baptysterium Św. Jana oraz wejście do budynku, w którym przechowywany jest obraz Chrystusa. Prowadzą do niego Święte Schody, które wg legendy przywiezione zostały przez Św. Helenę z Jerozolimy z domu Poncjusza Piłata, po których wchodził Jezus.

DSC09350

DSC09338

DSC09337

DSC09336

DSC09348

KOLOSEUM I FORUM ROMANUM – Koloseum przedstawiać Wam nie muszę. To najbardziej krwawe i znane miejsce walk gladiatorów. Forum Romanum natomiast to miejsce, w którym wg legendy doszło do założenia Rzymu przez Romulusa.

DSC09299

DSC09300

DSC09319

DSC09324

POMNIK WIKTORA EMANUELA II, OŁTARZ OJCZYZNY ORAZ ŚWIĄTYNIA … – pomnik z XIX wieku został zbudowany w hołdzie Wiktorowi Emanuelowi II, który był pierwszym królem zjednoczonych Włoch. Podobno Rzymianom niezbyt się on podoba, bowiem nazywają go maszyną do pisania. Z kolei poniższa niewielka świątynia, której niestety nazwy nie pamiętam, zrobiła na nas ogromne wrażenie ze względu na malowidła ścienne i dziedziniec wewnątrz.

DSC09329

DSC09315

DSC09312

FONTANNA DI TREVI – jedna z najważniejszych i najbardziej oblegana atrakcja Wiecznego Miasta. Fontanna leży na skrzyżowaniu trzech ulic, stąd też jej nazwa. Ciekawe jest to, iż jest zasilana wodą z akweduktu Aqua Virgo. Wrzucenie monety do fontanny oznacza, że chcielibyśmy powrócić w to miejsce. Ja wrzuciłam, więc mam nadzieję, że jeszcze tu wrócę 🙂

DSC09071

DSC09072

SCHODY HISZPAŃSKIE – wieczorne Schody Hiszpańskie zostawiłam na koniec. Nie zrobiły na mnie wielkiego wrażenia, ale mimo to, te 138 stopni są jednymi z najwyższych i najszerszych schodów w Europie. Z placu Hiszpańskiego prowadzą do KOŚCIOŁA ŚWIĘTEJ TRÓJCY.

DSC09110

DSC09122

DSC09121

DSC09131

Informacje praktyczne:

– nocleg: wynajęłyśmy mieszkanie oddalone od Watykanu 10-minutowym spacerem – doba 27,5 €/os. Naprawdę warte polecenia: namiary znajdziecie tu;

– bilety lotnicze spokojnie możecie znaleźć w cenie 200-300 zł, ale szukajcie, bo zdarzają się jeszcze tańsze;

–  transport: po Rzymie możemy przemieszczać się metrem, autobusami lub tramwajami, ale warto zadbać o kondycję i zwiedzać na pieszo;różne kombinacje biletów, głównie 1,5 euro za 1 bilet; jeśli chcecie zwiedzać rzymskie muzea i sporo przemieszczać się transportem publicznym warto kupić RomaPass, czyli 3-dniowy karnet z całą komunikacją w cenie, dwoma muzeami gratis i zniżkami do innych;

– dojazd z lotniska Ciampino do Termini (główny dworzec):
1) autobus + metro: wychodzimy poza teren lotniska, wsiadamy w autobus Atral (1,2 euro), następnie dojeżdżamy do stacji metra Anagnina (linia A; bilet na 100 minut – 1,5 euro – możliwość 1 przejazdu metrem, pozostałe minuty innymi środkami transportu);
2) autobus Schuttle Bus – 3,9 euro;
3) autobus Terravision – 4 euro; kupując bilet na lotnisku w dwie strony płacimy 8 euro (po 4 euro za każdą stronę); kupując bilety oddzielnie – bilet do centrum 4 euro, a powrotny kupowany dopiero przy Termini (właściwie Via Marsala) będzie kosztował 6 euro. Jeśli będziecie jechać z Termini na lotnisko Ciampino, musicie odebrać kartę pokładową z TerraCafe;

– bilety wstępów:
1) Zamek Św. Anioła – 8,5 euro/os.
2) Koloseum, Forum Romanum, Wzgórze Palatyńskie – obowiązuje jeden bilet – 12 euro/os.

Reklamy

PO CZTERDZIESTE PIERWSZE – okolice Hoi An

Do Hoi An dotarliśmy zatrzymując się po drodze w Da Nang. Z Hoi An wyjeżdżaliśmy mijając i zwiedzając My Son.

Największą atrakcją Da Nang są Góry Marmurowe i China Beach – urokliwa plaża z kompleksem resortów, jakich w Polsce jeszcze długo mieć nie będziemy. Niedaleko tej plaży zobaczyć można pięć wyrastających gór. Wg legendy są to jaja jakiegoś ogromnego smoka. Weszliśmy na jedną z nich, przechodząc przez groty, jaskinie i wybudowane świątynie, z wierzchołka której roztacza się widok na morze, okolicę i pozostałe „smocze jaja”.

DSC01072

DSC01074

China Beach

DSC01144Uliczne pracownie ulokowane tuż przy Górach Marmurowych

Możliwy wjazd windą

DSC01133Punkt widokowy

Z kolei My Son, wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i Przyrodniczego UNESCO, to właściwie ruiny dawnych świątyń państwa Czamów. Ten dawny ośrodek religijny funkcjonujący między IV a XIII wiekiem, jest obecnie zniszczonym i zrujnowanym obszarem pełnym ceglanych murów, płaskorzeźb oraz min z czasów wojny. Ważne jest więc, by się nie oddalać od wytyczonych tras.

 

PO CZTERDZIESTE – magiczne Hoi An

Hoi An, to miasteczko w centralnym Wietnamie słynące z krawców i szewców, gdzie rano zdejmują miarę, a wieczorem ubierasz swoje nowe wdzianka 🙂  Jeśli zakupy, to tylko w Hoi An! To miejsce swym urokiem przypominające jakieś małe włoskie miasteczko. Magiczne, niepowtarzalne, trochę jakby śródziemnomorskie, ale z azjatyckim akcentem. Spędziliśmy tu kilka dni, bo nie potrafiliśmy opuścić tego miejsca. Mimo że jest tak licznie oblegane przez turystów, że na każdym kroku są sklepy z pamiątkami, rękodziełem, ubraniami, butami, wszystkim, czego tylko sobie zapragniemy, to jest tu też część z bazarami, lokalnymi targowiskami i po zmroku opustoszałymi uliczkami w głębi miasta. Nie przeszkadzało nam, że co krok widzimy białe twarze, a przecież jesteśmy w gościnie u Azjatów. Zakochaliśmy się w tym mieście od pierwszego wejrzenia! W małych restauracyjkach, życzliwych ludziach, w leniwych i przemiłych wieczorach, w kolorowych drinkach, w wietnamskim winie.. Trochę czujemy się jak na Ha Long i myślimy sobie „chwilo trwaj”..

DSC01154

Z Hoi An wyjeżdżamy szczęśliwi, pełni romantyzmu, z plecakami wypchanymi uszytymi płaszczami, marynarkami, pamiątkami i pięknym pierścionkiem na palcu! Tak, tak.. to tu się zaczęła podróż Nitek w drodze 🙂

DSC01153

DSC01360 Kokony jedwabnika wykorzystywane do produkcji jedwabiu

DSC01357

DSC01422 Japoński most z XV w. dzielący dzielnice japońskie i chińskie

DSC01420

DSC01391

DSC01376

DSC01214

Poza naszymi zdjęciami, w poście umieszczono zdjęcia naszych współtowarzyszy podróży – Marty i Pawła.

PO TRZYDZIESTE DZIEWIĄTE – tak bardzo rajsko!

W zeszłym roku myślałam, że na Sri Lance znalazłam raj na ziemi. Ale to tu, w Tajlandii, znaleźliśmy jeszcze lepsze miejsce. Kurcze, świat jest naprawdę piękny!! A my tak mało go znamy, tak mało jeszcze zobaczyliśmy.. Ale chwila, gdzie ten raj?

DSC08299

DSC08225

Ta mała wysepka o nazwie Koh Kradan znajduje się na południowym zachodzie Tajlandii, godzinę jazdy samochodem z Krabi do Trang i kolejną godzinę płynięcia statkiem. Spoglądając na mapę, szukajcie większej wyspy Koh Mook – w pobliżu będzie właśnie Koh Kradan, choć ostrzegam, bo na każdej mapie jej nie znajdziecie. My też mieliśmy problem, żeby się tu dostać, bo nie wszyscy chcieli nas tu zawieźć i nie wszyscy wiedzieli, gdzie właściwie ona jest. A przecież David, u którego byliśmy w Chiang Mai tak bardzo nam ją polecał. I miał rację, tu jest przepięknie!! Ten raj ma ok. 2,5 km długości i jakieś 300, może 400 metrów szerokości. Odpływy są tu dwa razy na dobę, więc ciekawie jest iść w głąb morza ok. 500 metrów, uważając i przechodząc np. obok ukrytych jeży morskich.

DCIM100GOPRO

DSC08239

A czy można się tu nudzić? Trochę tak, ale zależy co kto woli. Jeśli lubisz gwar, tłok, imprezy – nie jest to miejsce dla Ciebie. Wybierz bardziej turystyczną wyspę. My z kolei spędziliśmy tu nasze ostatnie 4 dni pobytu w Tajlandii. Odpoczęliśmy, zrelaksowaliśmy się, nabraliśmy sił na powrót do codzienności. Niewielu turystów, mało atrakcji – idealne miejsce na wyłączenie się.. tak po prostu.

DSC08258

Informacje praktyczne:
– bilet lotniczy Air Asia: Chiang Mai- Krabi ok. 5000 bath/os. (zamawiany dopiero w Tajlandii);
– dojazd z lotniska do centrum Krabi: 800 bath/bus;
– transport na wyspę: Krabi – Trang (3000 bath/bus), Trang – Koh Kradan (2300 bath/łódka);
– nocleg Kradan Island Resort – dwa domki 200o bath/doba i 1800 bath/doba – znaleźliśmy dwa ostatnie; inna opcja 15000 bath/doba – tak, nie pomyliłam się z zerami (!!);
– smaczne, obfite („szwedzki stół”) i niedrogie śniadania – Kradan Beach Resort – 200 bath/os.;
– najtańsze obiady – Paradise Lost (ścieżką w głąb wyspy).

DSC08279

DSC08285

DSC08291

DSC08447

DSC08571

DSC08590

DSC08222

DCIM100GOPRO

DCIM100GOPRO

DCIM100GOPRO

PO TRZYDZIESTE ÓSME – plemiona górskie

Wg Wikipedii, około 2 % tajskiej ludności stanowią plemiona górskie podzielone na różne grupy etniczne. Zachowują swoje stroje, zwyczaje, język, wierzenia. Wielu turystów przyjeżdża w północny region Tajlandii, aby spotkać właśnie  niektóre z tych plemion. To, że i my chcieliśmy zobaczyć, spotkać ludność kultywującą  swoją tradycję i pochodzenie, chyba nikogo z Was nie dziwi. Tak naprawdę i my, Europejczycy, na co dzień mało odróżniający się od społeczeństwa  sąsiadujących krajów, byliśmy, jesteśmy i będziemy ciekawi wyglądu, zachowania, odmienności tych grup oraz ich pierwotnego życia.

Będąc w Tajlandii trafiliśmy do wioski Baan Tong Luang, właściwie do kilku wiosek, bo każda z nich zamieszkiwana jest przez inne plemię. Mogliśmy podejrzeć ich życie „od kuchni” – troszkę przygotowane pod turystów. Jedni powiedzą, że są to skanseny albo zoo z ludźmi. Coś w tym jest, nie zaprzeczę. Ale z drugiej strony Ci ludzie muszą z czegoś żyć, utrzymać rodzinę i nakarmić dzieci. Jeśli więc tylko i aż swoim życiem mogą zarobić, pokazując je innym, to dlaczego mieliby z tego nie skorzystać? Wpływ turystów i zostawianych pieniędzy widać „od podwórka”. Bambusowe chaty z klepiskiem, a w tyle skuter. Przecież każdy z nas chce uprościć sobie życie. Każdy do czegoś dąży, odkłada, oszczędza. Także i oni. Czy nie o to też chodzi?

DSC07240

Najważniejsze z plemion zamieszkujących Tajlandię to:

    • KAREN – najliczniejsze z plemion górskich, pochodzące z Tybetu, następnie przemieszczone do Birmy i stąd napływające. Karenowie noszą głównie ręcznie robione naszyjniki z naturalnych materiałów oraz białe chusty

DSC05144

      • KAJAN – podgrupa Karenów, budząca największy podziw i ciekawość turystów. Słynie z metalowych obręczy noszonych przez kobiety na szyi

DSC07217

DSC07211

DSC07233

DSC07213

DSC07232

DSC07219

DSC07203

    • LAHU – grupa etniczna pochodząca z chińskiej prowincji Yunnan, z charakterystycznymi  metalowymi kolczykami u kobiet

DSC05140

      • HMONG – pochodzące plemię z Mongolii migrujące głównie do Chin, Wietnamu, Laosu i Tajlandii

DSC07192

image

DSC05161

      • PALONG – bardzo rzadko spotykana  i niewielka grupa etniczna , migrująca z Birmy dopiero w latach 80′ XX wieku

DSC05168

    • AKHA – pochodzące z Birmy bardzo strojne plemię z fantazyjnymi nakryciami głowy przyozdobionymi monetami, frędzlami i licznymi haftami

DSC07283

DSC06989

    • MIEN (YAO) – grupa migrująca z Chin z dużymi czarnymi turbanami i długimi tunikami

DSC07311

DSC07304

Informacje praktyczne:

– jeśli chcecie się udać do opisanej wioski plemion górskich kierujcie się z Chiang Mai na Fang Road, po kilku kilometrach skręcamy w lewo na Mearim – Samuang Road. Dalej powinny być drogowskazy;

– bilet wstępu do Baan Tong Luang – 500 bath/os.

PO TRZYDZIESTE SIÓDME – przytulić tygrysa – bezcenne!

O okolicach Chiang Mai jeszcze nie skończyłam pisać. Zresztą moje słowa to tylko cząstka opisująca północny region Tajlandii. Tu naprawdę można spędzać intensywnie czas, mieć zapełniony każdy dzień.

Generalnie za zwierzakami nie przepadam. Psów się boję, niektórych dziwnie wyglądających kotów też. Mimo to, podpisaliśmy deklarację wejścia na własną odpowiedzialność do Tiger Kingdom, przeczytaliśmy kilka tablic informacyjnych co wolno, a czego nie i weszliśmy. Weszliśmy do czterech leniwych, ospałych i pewnie nafaszerowanych prochami tygrysów.

Istnieją zwolennicy i przeciwnicy podobnych ośrodków dla zwierząt, ale ten wydał nam się jednym z lepszych. Po pierwsze ludzie, którzy tam pracują – widać, że żyją ze zwierzętami, że są z nimi w pewien sposób związani. Po drugie, te zwierzaki były naprawdę czyste i co ważne miały spory wybieg, nie były pozamykane  w klatkach.

Czy się baliśmy? Trochę tak. Czy było warto? Zdecydowanie tak! W końcu przytulić tygrysa.. bezcenne!

DSC07508

DSC07645

DSC07604

DSC07583

DSC07559

DSC07577

DSC07563

DSC07537

DSC07581

DSC07611

DSC07579

DSC07580

DSC07542

DSC07618

Informacje praktyczne:

-bilety do Tiger Kingdom:

  • duże tygrysy – 420 bath/os.
  • średnie tygrysy – 420 bath/os.
  • małe tygrysy – 520 bath/os.
  • najmniejsze tygrysy – 620 bath/os.

– opcje łączone:

  • duże lub średnie + małe – 840 bath/os.
  • duże + średnie + małe + najmniejsze – 1480 bath/os.
  • duże + średnie + małe 1 + małe 2 + najmniejsze – 1900 bath/os.

-każda zatrzymana taksówka w Chiang Mai zawiezie Was do ośrodka tygrysów; ceny nie znam, ale dla porównania płaciliśmy 900 bath/dzień + benzyna za wypożyczenie Toyoty Hilux